Wakacje to czas, w którym niechętnie sięgamy po podręczniki. Dzieci korzystają z uroków lata, jednocześnie ciesząc się odpoczynkiem od żmudnych zajęć. Nauczyciele nie mają takiego poczucia komfortu. Chociaż dla wielu osób to nadal nowość, pracują także latem. Wtedy też zajmują się papierowymi sprawami, a także przygotowaniem do kolejnego roku. Stoją przed trudnym wyzwaniem, jakim jest dobór odpowiedniej pomocy dydaktycznej.

Suche źródło wiedzy?

Największą wadą podręczników jest ich skuteczne odstraszanie od nabywania wiedzy. Zadania z matematyki są do bólu przewidywalne oraz schematyczne. Książki do języka polskiego odstraszają trudną terminologią, a także ilością tekstu. Brak tu ozdobników oraz przerywników. Tymczasem te dwa parametry skutecznie pobudzają do dalszego działania.

Jednostajny tok nauczania przynosi mierne efekty. Uczeń może chłonąć wiedzę, ale zawsze nadchodzi moment zmęczenia. Czasami jeden blok zajęć wystarczy, aby odebrać chęci do dalszego zgłębiania tematu. To nie tylko kwestia książek. Wiele zależy od indywidualnych umiejętności nauczyciela.

Historyczny problem, pojawiający się od lat

Osobną kwestią są podręczniki przeznaczone do nauki historii. Tutaj przez lata pojawiało się najwięcej zastrzeżeń. Nie da się ukryć, tematyka nie należy do najprostszych. Uczniowie przed każdym sprawdzianem uczą się żmudnie dat, a także władców. Taki charakter zajęć nie jest jednak w żadnym wypadku efektywny.

Skuteczna metoda zapamiętywania odbywa się na zasadzie skojarzeń. Uczeń powinien znać orientacyjnie datę wydarzenia oraz jego przebieg (z bezstronną opinią nauczyciela). Data drobiazgowych wydarzeń nie przyda się mu jednak w żadnym wypadku. Wytłumaczmy sobie jedno, to tylko suche fakty, które nie wpływają na ogólną znajomość historii.

Skomplikowane tematy nieco łatwiej…

Największy problem tyczy się jednak podręczników do przedmiotów ścisłych np. biologia na czasie 3 zakres rozszerzony. Prym wśród nich wiedzie biologia, która jest zmorą wszystkich uczniów. Podręczniki w tym zakresie muszą przekazać olbrzymią wiedzę. Nie może zatem dziwić maksymalna kompensacja kolejnych terminów. Dla ucznia jest to jednak dodatkowe utrudnienie.

Wiele kwestii można wytłumaczyć w niezwykle logiczny, przejrzysty sposób. Książki do biologii podają nam trudne terminy, ale nigdy nie uświadamiają nas, po co się nimi zająć. Genetyka jest bardzo ciekawą dziedziną w tym aspekcie. Niestety rzadko przekładamy proste zasady na późniejszą dedukcję. Sama biologia zaś jest dla nas żmudnym dodatkiem, który ,,trzeba jakoś zdać”. Chyba, że kierujemy się na studia medyczne. Wtedy będziemy musieli ,,jakoś zdać” jeszcze maturę z tego przedmiotu.

Back To Top